#12 Niebieska Huśtawka

Niebieska Huśtawka (Źródło: https://www.facebook.com/Niebieska.Hustawka)
0 Flares Facebook 0 0 Flares ×

Niebieska Huśtawka
Białystok, ul. Młynowa 19
Facebook: https://www.facebook.com/Niebieska.Hustawka

Jesteśmy w szoku, że ostatnio mieliśmy tyle odwiedzin, nawet znaleźliśmy się na czwartym miejscu wg. rankingu tygodnia w kategorii kulinaria. Serdecznie dziękujemy!
Macie Instagram? To wejdźcie tu: https://instagram.com/pubsworld/ Będzie nam niezmiernie miło, jeżeli zaczniecie nas obserwować. A jeżeli chcecie być również na bieżąco ze wszystkimi postami polubcie koniecznie również naszego Facebook’a: https://www.facebook.com/pubsworldbialystok

Wygląd:
Obserwując różne lokale możemy śmiało wysunąć dwie tezy. Jeżeli wygląd lokalu jest słaby, ale obsługa i zamówienie nadrabiają za dwoje, lokal jest oblegany mimo wszystko, a i sami chętnie do niego wrócimy. Z drugiej strony jednak, jeżeli któryś z elementów obsługi czy zamówienia leży, to nawet najpiękniejszy wygląd nie sprawi, że klient powróci do lokalu z przyjemnością. I tak też było w przypadku Niebieskiej Huśtawki. Duże oczekiwania, ale równie duże rozczarowanie.
Bardzo chciałam wybrać się do tego lokalu. Zainteresowała mnie nazwa, bo w Białymstoku pierwszy raz spotkałam się z „winokawiarnią”. „Klubokawiarnie” owszem, wszędzie, po Kopiluwaku tworzyły się jak grzyby po deszczu, więc nie było to nic specjalnego. A „winokawiarnia” kusi samą nazwą, zwłaszcza jak ktoś chciałby spróbować jakiegoś szczególnego wina w miłym towarzystwie.
Do Huśtawki robiliśmy podejście dwukrotne. Tego wieczoru byliśmy w lokalu dwa razy, za pierwszym razem spytaliśmy o coś do jedzenia, niestety lokal nie ma dużego zaplecza gastronomicznego, więc poszliśmy zjeść gdzieś indziej, ale wróciliśmy żeby napić się dobrego alkoholu.
Przy drugim podejściu zwróciliśmy uwagę na wejście. Będąc w obcasach, wejście do lokalu jawiło się wyzwaniem. Brakowało mi chociaż kilku płyt chodnikowych rzuconych gdzieniegdzie, bo w taką pogodę, którą mamy za oknem, piach przed głównymi drzwiami rozmaka i robi się niezbyt przyjemna breja.Same drzwi robią wrażenie, witraże, stare zamknięcia, czuje się trochę jak w starym, babcinym domu. Dalej jest długi korytarz, nowoczesne drzwi do łazienki i sala główna.
Powiem szczerze, że najważniejsza część wystroju, do której nawiązuje nazwa, czyli huśtawka na środku sali, ni jak ma się do wyglądu. Ale huśtawka jest? Jest. Niebieska? Niebieska. Więc genezę nazwy mamy za sobą. Ściany mają fioletowy kolor, bardzo przyjemny. W ścianie wykuto półki, które wyglądają genialnie, świetnie się wpasowują. Wystają poszczególne cegły, które robią również za podpórki desek, na których stoją butelki wina i inne bibeloty.

Wnętrze lokalu to największy plus!

Wnętrze lokalu to największy plus!


Dużym minusem są stoły. Bo o ile jest ich kilka i można bez problemu znaleźć miejsce, to brakowało mi jednak odrobiny intymności. Kwiaty, parawany czy cokolwiek, co w jakiś sposób oddzielałoby gości od siebie, chociaż w niewielkim stopniu, byłoby strzałem w dziesiątkę. Bo pogłos i cisza (mimo włączonego radia) sprawia, że można czuć się odrobinę skrępowanym.
Lokal posiada jednak trzy ogromne plusy. Pierwszym z nich są zdecydowanie dwa ogromne piece kaflowe. Cieplutkie, aż ma się ochotę do nich przytulić. Nie dość, że wyglądają świetnie, to jeszcze niesamowicie grzeją. Wydaje mi się, że to one powinny być charakterystycznym elementem lokalu, a nie huśtawka. Drugim wielkim plusem są okna. Stare, jeszcze drewniane, one również kojarzą się z domkiem babci na wsi. Sama chciałabym mieć takie w domu (a między jedną a drugą szybą brakowało tylko waty i sztucznych kwiatów!). I trzecim, bardzo ładnym akcentem są malowidła przy oknie.
Ogólnie widać potencjał, jednak kilka elementów wymaga dopracowania, za co przyznajemy 4,25/5

Obsługa:
Tu niestety lokal się nie popisał. Trafiliśmy na moment, kiedy Huśtawkę odwiedzili znajomi barmana. Cóż, idąc po zamówienie miałam wrażenie, że przeszkadzam w rozmowie barmanom z przyjaciółmi. Już wielokrotnie to podkreślałam, że bardzo nie lubię czuć się w lokalu intruzem. A tu była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po spotkaniu z barmanami. Niby miło, niby sympatycznie, ale wyglądało na to, że chcieli jak najszybciej wrócić do rozmowy z przyjaciółmi, a nie zająć się nami. Pomoc przy wyborze zakończyła się jedynie wymianą alkoholu na stanie (M: Właściwie, to pomoc barmana ograniczyła się do powiedzenia to jest ciemne, to jest jasne piwo). No cóż, po zamówieniu wróciliśmy do stolika. Znajomi przychodzili i przychodzili, barmani uwijali się przy ich stoliku, a nam przy wyjściu nie odpowiedziano nawet „do widzenia”. A powiem szczerze, że gdyby nie takie lekceważące podejście, to dalibyśmy Niebieskiej Huśtawce drugą szansę. Przyjaciele i znajomi przyjdą zawsze, innych gości trzeba zachęcić i zainteresować, w szczególności miłą i sympatyczną obsługą. Niestety tak się nie stało, a szkoda. Nie wiem jak to wygląda w inne dni, ale biorąc pod uwagę fakt, że był weekend, czas w którym inne lokale pękają w szwach, w tym oprócz nas była jeszcze tylko jedna para (nie licząc oczywiście grupy przyjaciół).
Dlatego przyznajemy 2/5

Zamówienie:
Zamówiliśmy dwa piwa. Ciemne „Gryczane” i jasne „Krzepkie”. Oba świetne w smaku, „Gryczane” mocniejsze, ze słodkim posmakiem, właściwe nie było czuć chmielu. „Krzepkie” zaś było o wiele łagodniejsze (M: Mimo ponad 7%), również słodkie, polecam z czystym sercem tym, którzy mają dylemat w postaci „wybrać nieznane droższe piwo czy Tyskie?”. Piwa warte polecenia, chociaż ich wybór nie wyróżnia się na tle innych lokali.
Charakterystyczna rzecz dla Huśtawki to wina (w końcu to winokawiarnia) i tych alkoholi na ścianie było wypisanych znacznie więcej. Niestety o nich nic powiedzieć nie możemy, gdyż po zamówieniu piwa opuściliśmy lokal.
Za smaczne piwo przyznajemy 4/5

Tytułowa Niebieska Huśtawka znajduję się na środku lokalu.

Tytułowa Niebieska Huśtawka znajduję się na środku lokalu.


Jeżeli ktoś z Was będzie miał ochotę spróbować któregoś z trunków, czy po prostu przekonać się, co się dzieje teraz z miejscem, gdzie było jeszcze niedawno słynne „TrzyRzecze”, to zapraszamy serdecznie. My jednak na pewien czas odpuścimy sobie Niebieską Huśtawkę i wrócimy któregoś dnia, żeby sprawdzić co się zmieniło i czy musimy zaktualizować naszą ocenę.(M: Myślę, że na pewno wrócimy, ze względu na grzane piwo które w lokalu jest ponoć rewelacyjne)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>